Zapalenie zatok przynosowych

Kirina Jahnz Rozyk

Przewlekłe zapalenie zatok przynosowych z polipami nosa (PZZPzPN), u którego podłoża leży zapalenie typu 2 dotyka aż 4% populacji, a ciężki przebieg choroby stwierdza się u ponad 17 000 chorych. Jak wynika z przygotowanego przez Fundację Wygrajmy Zdrowie i Polskie Towarzystwo Chorób Atopowych raportu „Przewlekłe zapalenie zatok przynosowych z polipami nosa (PZZPzPN) - jak pomóc pacjentom?”

Ta niesłusznie bagatelizowana przez społeczeństwo i nawracająca choroba znacznie obniża jakość życia pacjentów, negatywnie wpływa na ich zdrowie fizyczne i psychiczne, aktywność społeczną i zawodową oraz jest przyczyną licznych hospitalizacji i nadmiernych zwolnień chorobowych. Według danych ZUS przewlekłe zapalenie zatok przynosowych tylko w 2022 roku było przyczyną 461 712 dni absencji chorobowych i aż 50 237 wystawionych zwolnień. - To znacznie więcej zwolnień niż generuje łuszczyca, padaczka czy niejeden typ nowotworu np. tarczycy, jajnika, gruczołu krokowego, a nawet płuca – podkreślają Hubert Godziątkowski prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Atopowych i Szymon Chrostowski prezes Fundacji Wygrajmy Zdrowie inicjatorzy raportu. Jak zatem pomóc pacjentom w walce z nawracającym PZZPzPN? Zdaniem ekspertów niezbędne jest zwiększenie świadomości społecznej na temat PZZPzPN, zarówno wśród pacjentów, jak i lekarzy rodzinnych, diagnoza choroby na jak najwcześniejszym etapie oraz zapewnienie chorym dostępu do skutecznego leczenia w postaci rekomendowanej przez polskie i międzynarodowe towarzystwa naukowe terapii biologicznej, stosowanej już z powodzeniem w takich jednostkach jak astma czy atopowe zapalenie skóry.

Przewlekłe zapalenie zatok przynosowych z polipami nosa (PZZPzPN) to przewlekła chorobao nawrotowym charakterze, której objawy bardzo często są niesłusznie bagatelizowane zarówno przez lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, jak i samych pacjentów, mimo że negatywnie wpływają zarówno na jakość życia pacjenta, jak i jego codzienne funkcjonowanie.

Najczęstszymi dolegliwościami, z jakimi na co dzień zmagają się pacjenci, są: zatkany nos, upośledzenie lub utrata węchu czy smaku, spływanie wydzieliny po tylnej ścianie gardła, przewlekły katar, a także niekończące się bóle oraz uczucie rozpierania głowy.

Trudności w oddychaniu i nasilające się w godzinach nocnych objawy powodują problemy ze snem i bezdech senny.

- Niewystarczający lub nieodpowiedni sen może prowadzić do zmęczenia, drażliwości, trudności w koncentracji i pogorszenia ogólnego samopoczucia, a także obniżenia wydajności w pracy. U chorych z polipami nosa występuje większa skłonność do zakażeń górnych dróg oddechowych, co może wymagać częstych wizyt u lekarza i stosowania antybiotyków - zwraca uwagę prof. dr hab. n. med. Dariusz Jurkiewicz, kierownik Kliniki Otolaryngologii i Onkologii Laryngologicznej w Wojskowym Instytucie Medycznym Państwowym Instytucie Badawczym w Warszawie, przewodniczący Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Otorynolaryngologów Chirurgów Głowy i Szyi.

Bagatelizowanie objawów i potrzeba edukacji

Ze względu na stopniowy rozwój i rozłożone w czasie nasilanie się objawów, często wielu pacjentów przyzwyczaja się do nich i pomimo obniżającej się stopniowo jakości życia, stara się żyć w miarę normalnie. Stosują tzw. samoleczenie objawowe w postaci leków obkurczających błonę śluzową nosa czy środków przeciwbólowych. Do lekarza, chorzy trafiają dopiero w momencie nasilenia objawów lub gdy już żadne ze stosowanych produktów dostępnych bez recepty nie przynoszą ulgi. A i tu nie zawsze od razu są szybko i prawidłowo diagnozowani oraz leczeni. Zdaniem autorów raportu przyczyna tkwi w braku świadomości lekarzy POZ na temat PZZPzPN, skutków zdrowotnych i społecznych oraz bagatelizowania objawów.

Dopiero w przypadku braku efektów leczenia antybiotykoterapią, lekarz rodzinny kieruje pacjenta do specjalisty. W zależności od dominujących objawów klinicznych są to odpowiednio alergolog, pulmonolog lub laryngolog. Dopiero lekarz specjalista stawia prawidłowe rozpoznanie i podejmuje leczenie.

- Postępowanie terapeutyczne obejmuje płukanie jam nosa, leczenie objawowe oraz podawanie glikokortykosteroidów, najczęściej w postaci kropli do nosa, okresowo w postaci tabletek. Leki te hamują procesy zapalne. Pomimo tego u podgrupy pacjentów objawy ponownie nawracają, co wymaga leczenia operacyjnego. - wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Maciej Kupczyk, specjalista chorób wewnętrznych, chorób płuc i alergologii z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, Prezydent Polskiego Towarzystwa Alergologicznego.

 Jak wynika z raportu, leczenie chirurgiczne, które wdrażane jest w przypadku nasilania się objawów choroby, pomimo stosowania farmakoterapii, jest skuteczne i bezpieczne, jednak często wiąże się również z ryzykiem nawrotu choroby odrośnięcia polipów i potrzebą wielokrotnych reoperacji średnio po 22 miesiącach od zabiegu. Operacje zatok nie pozostają także bez konsekwencji, mogą powodować poważne powikłania i zwiększać uciążliwość przewlekłego zapalenia zatok przynosowych i są niejednokrotnie przyczyną bolesnych i traumatycznych doświadczeń dla pacjentów.

- Szacuje się, że u około 15-20 tysięcy pacjentów w Polsce widzimy obraz ciężkiego zapalenia, z nawracającymi polipami. Prowadzi to do wielokrotnie powtarzanych operacji, co stanowi olbrzymie obciążenie dla pacjentów, ich rodzin, ale też dla płatnika i systemu opieki zdrowia Towarzystwa Alergologicznego.


Dlaczego PZZPzPN ma tendencje do nawrotu?

U podłoża przewlekłego zapalenia zatok z polipami nosa leży tzw. zapalenie typu 2.

- Pod tym pojęciem kryją się procesy układu immunologicznego wywołane przez szereg potencjalnych czynników uszkadzających (np. wirusy, bakterie, alergeny czy zanieczyszczenie środowiska), prowadzące do napływu komórek zapalnych do dróg oddechowych, uszkodzenia otaczających tkanek, ich przebudowy i formowania polipów. Przy braku optymalnego leczenia zapalenie nasila się, a u pacjenta obserwujemy nawrót objawów choroby. Tylko działając na przyczynę tej choroby, jesteśmy w stanie skutecznie i trwale leczyć pacjentów.

- Znaczne obniżenie jakości życia pacjentów ze względu na przewlekły i nawrotowy charakter schorzenia oraz towarzyszący mu ciągły ból i uczucie rozpierania głowy, konieczność wielokrotnych operacji, powoduje u pacjentów znaczne obciążenie emocjonalne, wyczerpanie, zmęczenie i brak energii do wykonywania codziennych czynności. W konsekwencji nierzadko ta choroba prowadzi do depresji i wykluczenia społecznego.

Szansa w postaci leczenia biologicznego

Jedyną szansą dla pacjentów z ciężkim przebiegiem choroby i nieskutecznością standardowego leczenia lub przeciwskazaniami do operacji byłaby terapia biologiczna, która z powodzeniem stosowana jest w innych chorobach wywołanych zapaleniem typu 2 takich jak AZS czy astma i jest rekomendowana zarówno przez klinicystów, jak i towarzystwa naukowe – podkreśla Hubert Godziątkowski. Refundacja leczenia biologicznego dla pacjentów z PZZPzPN pozwoliłaby nie tylko na lepszą kontrolę objawów i poprawę jakości życia pacjentów ich powrót do aktywności społecznej i zawodowej, ale również miałaby wpływ na spadek kosztów pośrednich i bezpośrednich związanych z chorobą.

- Przykładem takiego leku jest dupilumab, który blokując aktywność interleukin 4 i 13 hamuje procesy zapalenia typu 2. Lek ten wykazał doskonałą skuteczność w zmniejszeniu objawów choroby, poprawie jakości życia, spadku zapotrzebowanie na leki i ponowne zabiegi operacyjne. Mam nadzieję, że niedługo będziemy mogli również zastosować tą nowoczesną i bezpieczną terapię u naszych pacjentów z PZZPzPN.

Na pozytywną decyzję Ministra Zdrowia odnośnie do refundacji tego leku czekają zarówno pacjenci, jak i lekarze.

Będzie ona kluczowa do uzyskania dostępności leczenia dupilumabem pacjentów z PZZPzPN w Polsce. – doprecyzowała prof. Dr hab. N. med. Kirina Jahnz-Różyk, Konsultant krajowa w dziedzinie alergologii, Kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Pneumonologii, Alergologii i Immunologii Klinicznej, Wojskowy Instytut Medyczny - Państwowy Instytut Badawczy w Warszawie.