Fantazje erotyczne po 50

erotica trzy roze 1

I będę się z Tobą kochać, dopóki śmierć nas nie rozłączy. Seks, seks, seks. Na reklamach, w reklamach, między wierszami. Kasa i seks, jak świat światem to wszystko na tym i o tym. No i git.  Taka natura i tak ma być, ale nie zawsze jest tak różowo.  Każdy nowoczesny mężczyzna ma wiele rozumienia dla kobiety, która po porodzie  nie w głowie ma  odkrywanie kolejnych tajemnic alkowy. W euforii obydwoje odkrywają tajemnice rodzicielstwa a  na plan dalszy schodzą sprawy łóżkowe. Po pewnym czasie jednak mąż zaczyna się niepokoić, przestępuje z nogi na nogę, pochrząkuje znacząco, żeby przypomnieć o swoim istnieniu. A tu zonk. Niby dalej ok., dalej szczęśliwi, ale umęczeni.  Obydwoje padają na twarz.  Na tak reklamowany seks nie ma  nikt ani siły ani czasu. A miało być tak pięknie…

 Mało kto liczy się na ślubnym kobiercu  z ewentualnym odcięciem od łoża. Prędzej zrezygnuje raczej młody żonkoś ze  wspólnego stołu niż  wspólnego łoża.  Zresztą prawa natury takie, że ciało domaga się bliskości.  Co jednak gdy z czasem okazuje się, że wspólna sypialnia męczy jedną lub drugą stronę? 

Niewyspana mama marzy o godzinie sam na sam  p.FB. Pada, nosem się podpiera. W głowie ma potok myśli co jutro, czy najpierw do przedszkola czy jednak po drodze zakupy. A  może trzeba jeszcze zamówić kolejną szafkę i czy da radę z  projektem na środę. Nie ma siły i ochoty na żadne harce. Owszem chciałby się po ludzku przytulić czy się wtulić, ale … takie wtulenie może być  opacznie rozumiane. Zaczynają się korowody. Wzajemne oskarżanie, pretensje, dąsy, warczenie. Większość to przerabiała.  

Czasy  takie, że człowiek na jednym partnerze na ogół nie poprzestaje  i dąży za wszelką cenę do szczęścia. Żona go nie rozumie, koledzy za to aż za dobrze i nagle odkrywa kolejną miłość.  Odkrycie  roku, porozumienie dusz i ciał. Sielanka. Nieprzespane noce, zarwane ranki.  Aż żyć się chce. Snują plany oboje, marzą o wspólnej starości, podróżach, budowach, przebudowach. Feromony, hormony itd.

A tu nagle znowu brzdęk.  Niente, nix, absolutnie nic, zero null. Nagle komuś okazuje się ten seks nic lub mało warty lub po prostu  z wiekiem nam z nim nie po drodze. I od nowa frustracja, rozgoryczenie.

 Ostatnio obejrzałam fragment telewizji śniadaniowej, w którym uczestniczka programu telewizyjnego z  seniorami w roli głównej opowiadała jak to się wszystko na dobre zmienia po menopauzie. Jak to juz się nie trzeba bać, że  się w ciąże zajdzie.  Jak stres i strach w sypialni ustępują miejsca swobodzie i radości.

A juści. Zapewne, nie przeczę, podobno, ale….! Na miły Bóg, jak świat światem bywało, część żon nie nadążała z  obowiązkami małżeńskimi. Panowie szukali pocieszenia, spokoju ducha i ciała w ramionach innych pań a żony przyjmowały ten fakt do akceptującej wiadomości, bo o co kruszyć kopię, skoro ta sfera przestała je interesować.

Że  to niepolityczne co napisałam? Być  może.  Chciałam włożyć kij w mrowisko, a raczej dotknąć tego o czym wiele kobiet i wielu mężczyzn nie mówi otwarcie. Za drzwiami gabinetu dowiadują się, że już lepiej to nie będzie, że można niby podeprzeć się tym czy owym, ale tak jak za młodu to se ne vrati. I łzy, dramat. 

Pewna pani poznała pana, czułego, uczuciowego, pracowitego, opiekuńczego. Ideał. Na krok nie odstępował. Wkrótce jednak po bliższym poznaniu okazało się, że jego omnipotencja kończy się nocą. Pani zawiedziona podziękowała za współpracę i nie dała szansy związkowi. A bywa i odwrotnie. On w kolejnym związku nie składa broni. A ona? Ona marzy tylko o trzymaniu za rękę, czułościach i ciepłym spojrzeniu. 

Jest wiele związków, w których w sypialni nie dzieje się nic i nie zdarzy się już nic aż do końca. Po prostu prawa przyrody brutalnie odcinają jednej lub drugiej stronie hormony a wraz z  nimi libido i po ptakach. Jeśli para nie wypracowała bliskości, nie jest przygotowana na klapę w seksie, jeśli utożsami związek z  regularnymi igraszkami w łóżku to może być źle. O łóżkowych historiach po 50 wkrótce…

Kunegunda